niedziela, 4 lipca 2010

Opera 10.60 i ciemne motywy GTK

Jestem wiernym użytkownikiem gdzieś Opery od wersji 8.50. Większość czasu przy komputerze (~98% ;)) spędzam na Linuksie, gdzie przeglądarka ta moim zdaniem jest zdecydowanie najlepszym wyborem. Jednak mocno zaniepokoiła mnie już jakiś czas temu informacja, że Opera w kolejnych (po 10.10) wersjach na platformę UNIX będzie zintegrowana ze środowiskiem graficznym systemu, porzucając tym samym QT, na którym opierała się od kiedy tylko pamiętam. Początkowo myślałem, że to może i dobre, lecz gdy zainstalowałem betę 10.54 zmieniłem zdanie. Opera działająca w oparciu o GTK (na Gnome) może i faktycznie wyglądała i działała lepiej, ale tyczyło się to tylko motywów w jasnych kolorach. Jako użytkownik ciemnego motywu co rusz widziałem paskudne niedopracowane pod względem kolorystycznym elementy interfejsu (np. czarny tekst na ciemnoszarym tle). Najbardziej denerwowało mnie, że pola formularzy na stronach mają narzucone ciemne tło mimo, że arkusz CSS przewidywał inny kolor.

Cała sprawa zirytowała mnie na tyle, że od ponad miesiąca korzystałem już z Google Chrome jako mojej podstawowej przeglądarki. Sam się zdziwiłem z jaką łatwością porzuciłem tak podstawową aplikację, która tyle lat spełniała moje oczekiwania. Wraz z premierą stabilnej wersji 10.60 postanowiłem dać Operze ostatnią szansę. Nasz "związek" został uratowany, ale nie dlatego, że deweloperzy z Norwegii poprawili niedociągnięcia, a dlatego że mnie udało się znaleźć rozwiązanie problemu.

Ogólnie mówiąc chodzi o to, aby wymusić na GTK użycie dla samej tylko Opery innego motywu okienek niż ustawiony domyślnie. Jak już wspomniałem korzystam z motywu ciemnego (od dawna tego samego, własnej roboty), a Opera potrzebuje jasnego, żeby wyglądać normalnie. Poguglowałem 5 minut i znalazłem coś takiego: przed uruchomieniem Opery należy wywołać komendę przypisującą do zmiennej środowiskowej GTK2_RC_FILES ścieżkę ustawień motywu, który chcielibyśmy "tymczasowo" wykorzystać. Aby zautomatyzować cały proces należy wykonać kilka kroków.

Najpierw tworzymy w swoim katalogu domowym plik o nazwie np. .opera-gtk.sh (kropka z przodu!). Plik wypełniamy poniższą treścią:

#! /bin/bash
GTK2_RC_FILES=/usr/share/themes/ClearlooksClassic/gtk-2.0/gtkrc /usr/bin/opera $1 &

Przy czym ClearlooksClassic to nazwa motywu, który wykorzystujemy.

Tip: Nazwy innych motywów nadających się do użycia uzyskamy wpisując w konsoli polecenie:

ls /usr/share/themes

Plik zapisujemy oczywiście na dysku. Teraz trzeba podmienić polecenia uruchamiające Operę za pośrednictwem skrótów (w menu głównym, na pulpicie) oraz polecenie wykorzystywane przez inne aplikacje w momencie, gdy klikniemy link (o ile oczywiście Opera jest naszą domyślną przeglądarką). W pierwszym przypadku nowym poleceniem będzie:

/home/sdr/.opera-gtk.sh
gdzie sdr to nasza nazwa użytkownika. W przypadku drugim na końcu trzeba dopisać jeszcze zmienną parametru %s, za pomocą której aplikacje będą przekazywały Operze adres strony, którą próbujemy otworzyć. Tej zmiany dokonamy w menu System / Preferencje / Preferowane programy. W części Przeglądarka WWW z listy wybieramy Własne i jako polecenie wpisujemy:

/home/sdr/.opera-gtk.sh %s

Po kliknięciu Zamknij system będzie korzystał już z nowych ustawień.


Zauważyłeś błąd w artykule? Coś nie działa? Zostaw swoje uwagi w komentarzach.

piątek, 5 lutego 2010

Flash w Chrome na Fedorze

Google Chrome to bardzo przyjemna przeglądarka, lekka i szybka. Wreszcie jakaś alternatywa dla duetu Firefox + Opera, bo w zasadzie do tej pory tylko z tych dwóch korzystałem, przy czym z FF okazyjnie, bo strasznie ociężały jest - całkowite przeciwieństwo wersji windowsowej. Opera jest moja przeglądarką podstawową. Z Chromem miałem jednak na początku jeden poważny problem. Wbrew zapewnieniom twórców, że jest to w zasadzie stabilna przeglądarka nadająca się do codziennych zastosowań, u mnie czegoś jej brakowało - flasha, o którym też mówiono, że tutaj działa. W końcu się zdenerwowałem i poszukałem co może być nie tak. Okazało się, że brakuje u mnie plugina flash-playera. Raczej się tego nie spodziewałem, bo wydaje się, że powinien on zostać zainstalowany przez Chrome automatycznie - w końcu to taka podstawowa wtyczka. W każdym razie brakowało go. Wtyczkę Flash najlepiej skopiować z katalogu jednej z już zainstalowanych przeglądarek, np. Opery. Najpierw jednak musimy utworzyć folder, w którym Chrome mógłby przechowywać swoje pluginy.

[sdr@fedora ~]$ su --
Hasło:
[root@fedora sdr]# mkdir /opt/google/chrome/plugins

[root@fedora sdr]# cp /usr/lib/opera/plugins/libflashplayer.so /opt/google/chrome/plugins/

Po ponownym uruchomieniu Google Chrome animacje Flash powinny już działać.

wtorek, 2 lutego 2010

Fedora 12 - autologowanie i WiFi

Autologowanie na Fedorze 12 mimo, że samo w sobie bardzo przydatne, to jednak potrafi przysporzyć kolejnego problemu osobom korzystającym z sieci bezprzewodowych. Tak było w moim przypadku. Z grubsza chodzi o to, że klucze wymagane do połączenia z siecią, Fedora przechowuje w tzw. bazie kluczy (keyring). Sama baza też jest zabezpieczona hasłem, które najczęściej pokrywa się z tym używanym do logowania w systemie. Gdy logujemy się w tradycyjny sposób Fedora sama przechwytuje nasze hasło i odblokowuje nim bazę kluczy, z której Network Manager pobiera klucz wymagany przez naszą sieć. Wspomniany problem pojawia się w chwili, gdy korzystamy z autologowania. Nie musimy dłużej wpisywać hasła, ale system nie ma też wtedy czym otworzyć bazy i... monituje nam o nie jak tylko zobaczymy pulpit. I znowu trzeba coś wpisywać. A przecież nie o to nam chodziło włączając autologowanie, prawda? Zetknąłem się z tym problemem już w poprzednich wydaniach systemu, jednak o ile wtedy jakoś sobie radziłem wykorzystując przydatny pakiet gnome-keyring-pam, tak teraz miałem nie lada orzech do zgryzienia, bowiem w F12 owego pakietu już nie ma...

W zasadzie można wszystko to ominąć w najbardziej błahy sposób - wyłączając szyfrowanie sieci. Wtedy klucz do niej nie jest potrzebny, więc i Network Manager o niego nie pyta. Jednak wtedy musimy iść na kompromis: albo wygoda, albo bezpieczeństwo. Zbyt duża cena. Trzeba więc znaleźć jakieś sensowne, a za razem równie proste rozwiązanie.

Pokopałem w Google, trochę mi z tym zeszło, znalazłem kilka potencjalnych rozwiązań, ale nie zdążyłem ich wszystkich sprawdzić, bo całkiem przypadkiem wpadłem na dość trywialny sposób obejścia problemu. Był dla mnie o tyle zaskakujący, że (w przeciwieństwie do innych znalezionych rozwiązań) nie wymagał nawet instalowania żadnych dodatkowych pakietów. Aż nie mogłem uwierzyć, że coś takiego może zadziałać. A jednak!

Przepraszam za taki długi wstęp, ale głupio byłoby pisać posta z pojedynczym screenem, albo linijką tekstu wyjaśniającą jak zaznaczyć jednego głupiego checkboksa :P Tak, do tego właśnie sprowadza się sedno sprawy. Więc jak uwolnić się od nieznośnego okienka?

Na jednym z naszych paneli rozłożonych wokół pulpitu odszukujemy ikonę połączenia sieciowego i klikamy ją prawym przyciskiem myszy. Z menu wybieramy pozycję Zmodyfikuj połączenia.


W okienku, które się otworzy przechodzimy na zakładkę Bezprzewodowe, zaznaczamy na liście nasze połączenie i klikamy Zmodyfikuj.

Kolejne okno zawiera owe magiczne pole, którego nigdy bym nie podejrzewał, że do czegoś mi się kiedyś przyda ;) Zaznaczamy więc widoczne na samym dole (obok przycisku Anuluj) pole Dostępne dla wszystkich użytkowników i klikamy Zastosuj. Teraz dzieją się czary. Wyskakuje okienko z żądaniem hasła roota. Wpisujemy je, zatwierdzamy i restartujemy system. Fedora już nie zapyta o hasło do bazy kluczy, a mimo to nawiążemy normalne połączenie z naszą siecią.

Zawsze musi być jakieś ale, więc jest i tu. Ale tym razem nie jest ono jakoś specjalnie uciążliwe. Po prostu zawsze, gdy będziemy chcieli zmodyfikować ustawienia naszego połączenia sieciowego, zostaniemy poproszeni o hasło roota. Tylko, że jak często to robimy? Na pewno nie tak często jak łączymy się z siecią.

Zauważyłeś błąd w artykule? Coś nie działa? Zostaw swoje uwagi w komentarzach.

Fedora 12 - autologowanie

Coby nie rzucać słów na wiatr, wypadałoby zacząć coś pisać. Może trochę od tyłu, ale tak naprawdę jakie to ma znaczenie? Dziś szybki wpis o tym jak ułatwić sobie życie z autologowaniem do Fedory 12.

Po instalacji systemu jedną z pierwszych rzeczy, które zawsze robię jest włączenie autologowania na swoje konto. Na laptopie mam tylko jedno konto - swoje - więc po co mi ekran logowania z wyborem użytkownika? Na dodatek muszę tam za każdym razem wklepywać swoje hasło. W Fedorze praktycznie z wersji na wersję sposób zmiany tego ustawienia jest inny. Zupełnie jakby twórcy systemu nie chcieli abyśmy korzystali z tej opcji. Względy bezpieczeństwa, hmm? Kiedyś wystarczyło trochę poklikać, a teraz już konieczna jest ręczna edycja plików konfiguracyjnych. Jak więc robi się to w Fedorze 12?

Po pierwsze odpalamy terminal i jak zwykle w takich sytuacjach, logujemy się na konto roota. Następnie, np. vimem, edytujemy plik /etc/gdm/custom.conf:

[sdr@fedora ~]$ su --
Hasło:
[root@fedora sdr]# vim /etc/gdm/custom.conf

W pliku powinny znajdować się już jakieś wpisy, więc nie ruszamy ich i na końcu dopisujemy nową sekcję:

[daemon]
TimedLoginEnable=true
AutomaticLoginEnable=true
AutomaticLogin=nazwa_uzytkownika
TimedLogin=nazwa_uzytkownika
TimedLoginDelay=0

Fragment nazwa_uzytkownika podmieniamy oczywiście na nazwę naszego konta w systemie. Plik zapisujemy, restartujemy system i cieszymy się automatycznym logowaniem.

W kolejnym poście napiszę jak rozwiązać pewien problem dotyczący bazy kluczy, a który to problem pojawia się w momencie włączenia autologowania.

Zauważyłeś błąd w artykule? Coś nie działa? Zostaw swoje uwagi w komentarzach.

niedziela, 31 stycznia 2010

~NetRecipes - zima/wiosna 2010

Chciałem tylko oficjalnie oświadczyć, że żyję, ten blog żyje i... tyle. Pozdrawiam, do widzenia ;)

Oczywiście żartuję. Nie do widzenia, tylko dzień dobry. Wracam do redagowania tego skromnego blogaska po dość długiej przerwie. Nie jest to jeszcze mój rekord (na szczęście!), ale ponad siedem miesięcy to też nie za dobrze. Co jednak sprawiło, że będę tutaj znowu pisał? Ano są nowe tematy do przerobienia. W połowie stycznia spotkała mnie bardzo przykra sprawa, posypała mi się tablica partycji na dysku laptopa. Z wydarzeniem tym wiązało się kilka szalonych akcji, którym poświęcę kilka następnych postów. Co więc mamy w menu? Duuuużo linucha!

  • Jak uratować zawartość dysku bez wyciągania go z laptopa?
  • Jak zrobić użytek z sieciowego systemu plików NFS?
  • Jak wykonać binarny obraz partycji/dysku i wyciągnąć z niego dane?
  • Jak naprawić/odbudować tablicę partycji dysku twardego?
  • Jak zmusić Fedorę 12 do autologowania użytkownika?
  • Jak sprawić by Fedora 12 nie pytała o hasło do bazy kluczy podczas autologowania?
  • Jak szybko zainstalować czcionki windowsowe w Fedorze 12
  • Jak opanować touchpada w Fedorze 12

Na te i może jeszcze kilka innych ciekawych pytań, odpowiedź znajdziecie w najbliższych tygodniach na ~NetRecipes. Mam nadzieję, że się spodoba :)